wtorek, 17 października 2017

ZAPOWIEDŹ PATRONACKA: ''Efektor'' Thomas Arnold oraz ''Fragmenty zdarzeń'' Wojciech Magiera

MOI DRODZY

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym ''Efektor'' Thomasa Arnolda (kolejną część serii kryminalnej z detektywami Adamsem i Rossem) oraz ''Fragmenty zdarzeń'' Wojciecha Magiera - dwa świetne, klimatyczne dreszczowce, które ukażą się nakładem Agencji Reklamowo-Wydawniczej Vectra.
David Ross – starszy detektyw z wydziału zabójstw w Cleveland – zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego. Na prośbę pewnej kobiety jedzie do Michigan, gdzie zniknął jego były towarzysz broni, z którym kilka dni wcześniej odbył dziwną rozmowę. Wynajmowany przez Jamesa Adamsa pokój został przeszukany i zdewastowany, jednakże kamery ochrony motelu nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Ross dochodzi do wniosku, że być może to sam Adams dokonał zniszczeń. Tylko dlaczego?

Piętrzą się niejasności, a spokojne miasteczko, napiętnowane wydarzeniami sprzed dekady, szybko ukazuje swoje drugie oblicze. Wszyscy bacznie przyglądają się nowemu przyjezdnemu, który zaczyna zadawać coraz bardziej niewygodne pytania.



Starając się zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, Sara Krejner przybywa do małej miejscowości na pogrzeb wujka. Już po kilku godzinach kobieta wplątuje się w szereg niefortunnych zdarzeń, mających związek z przeszłością i tragicznymi wydarzeniami dotyczącymi jej rodziny. Zwykła wizyta zmienia się w śledztwo, które Sara przeprowadza na własną rękę, nie bacząc na zagrożenia czyhające z każdej strony. Wplątując się w kolejne zdarzenia, rozdrapuje dawne rany, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego - bestialskie morderstwo sprzed lat, seria pożarów, tuszowanie prawdy, pogoń za winnymi… Wtyka kij w mrowisko hermetycznego społeczeństwa, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji… 

 
Recenzje ukażą się kilka dni po premierze, zaś w dniu premiery zapraszam na konkursy na moim fanpage.

Która z powyższych powieści wzbudziła Wasze największe zainteresowanie?



Przy okazji zapraszam do udziału w 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, które odbędą się 26 - 29 października 2017 w EXPO Kraków, gdzie będzie można spotkać się osobiście z Wojciechem Magiera oraz Thomasem Arnoldem!
 

Wywiad z Ewą Kiniorską

Księgozbiór Kasiny
Pani ulubiony bohater literacki, z którym mogłaby Pani się nie rozstawać?

Lubię wielu literackich bohaterów. Ci o których czytam na pewno byliby ciekawymi towarzyszami i miło się z nimi spotkać podczas czytania ich opowieści, ale to tylko goście. Wrażenie że są zawsze obok, mam wobec moich własnych postaci. Szczególnie dwie moje bohaterki (Płomień czyli moja najstarsza postać i tajemnicza dziewczynka Avrisha) zawsze są gdzieś obok. Zupełnie jakby mnie pilnowały.

Jak wygląda Pani miejsce pracy? Czy to uporządkowane biurko czy raczej wszechobecny chaos i galimatias?

Moje miejsce pracy to kreatywny bałagan. Wokół zawsze mam masę karteczek, na których zapisuje pomysły, stosy długopisów i ołówków oraz innych rzeczy, które w danej chwili są mi do czegoś podobne. Raz na jakiś czas musze posprzątać, ale potem bałagan szybko w tajemniczy sposób powraca.

Ewa Izimvu
Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisarstwem?


Na początku wymyślałam historie. I robiłam to właściwie od zawsze, odkąd tylko pamiętam snułam opowieści. Pamiętam że w przedszkolu wymyślałam na szybko jakąś „straszną” opowieść grozy opowiadaną niedowierzającej przedszkolance i koleżance. Potem zafascynowana telewizją i serialami tworzyłam dla nich alternatywne historie i zakończenia. Jako nastolatka zaczęłam pisać, ale nie udało mi się skończyć żadnej opowieści. Nie poddawałam się i nadal od czasu do czasu coś pisałam. Na jakiś czas przerzuciłam się na rysowanie komiksów, bo prościej dla mnie było coś narysować niż opisać, a mniej więcej 11 lata temu na poważnie zaczęłam coś pisać. Moja pierwsza powieść (której ukończenie zajęło mi 9 lat) wysłałam do wydawnictwa i otrzymałam odpowiedź że ją wydarzą. Z równych względów jednak nie mogłam wydać jej i zamiast tego pojawił się „Zamek Griffithów”, a moja pierwsza powieść w dalszym ciągu czeka na publikacje. Jak widać opowieści były zawsze ważną częścią mojego życia, choć pisanie nigdy nie przychodziło mi łatwo.

Jakie cechy charakteru według Pani pomagają pisarzowi ?

Upór, wiele go potrzeba by skończyć opowieść nad którą się pracuje. Podobnie jak cierpliwości. Przydaje się systematyczność, bo czasem pisze się kiedy nie ma się na to ochoty, ale na przykład termin oddania tekstu nieubłaganie się zbliża. Sama wena często nie wystarcza. Ważna jest wyobraźnia, ale najważniejsza jest pewność siebie. To bardzo ważna cecha, bo zanim w końcu znajdujemy wydawnictwo, które chce wydać naszą opowieść, wiele razy pisarzowi nie udaje się zainteresować innych swoim tekstem. Zamiast w siebie można też oczywiście wierzyć w swoją opowieść lub postacie. Chodzi o to żeby się nie poddawać i nie zrażać odmowami.

Lidia Kaczmarek
Mam córkę, która od lat ma zakręcone, mroczne sny. Nie raz mówię, że powinna je spisać. Pani skąd czerpie inspiracje?


Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Pomysły i postacie po prostu się pojawiają. Ja tylko sumiennie wszystko zapisuje. Właściwie moja rola sprowadza się do zgrabnego i logicznego łączenia obrazów i wątków, które przychodzą mi do głowy kiedy coś czytam, lub oglądam, albo po prostu gdzieś idę. Czasem wplatam swoje sny w tworzone opowieści.

Jak często to co jest w książce może stanowić odzwierciedlenie Pani życia bądź ogólnie rzeczywistości?


Moje życie jest raczej monotonne, choć zdarzają mi się niezwykle wypadki. Możliwe że to dlatego uwielbiam fantasy, które pozornie nie mam z rzeczywistością zbyt wiele wspólnego. Oczywiście dobra opowieść musi być prawdopodobna. Nie w warstwie zdarzeń, ale raczej zachowania postaci, ich uczuć. Bardzo lubię niezwykłe miejsca i zdarzenia i dlatego o nich pisze. Nie są może najważniejsze ale dla mnie stanowią znaczącą część historii. Jeśli uda mi się opowiedzieć coś co poruszy odbiorcę, czy to budząc emocje czy nakłaniając do pomyślenia o czymś, znaczy że dobrze wykonałam swoje zadnie i udało mi się coś dobrze opowiedzieć.

Karolina Magdalena
Ile treści Pani książek pochodzi z Pani wyobraźni, a ile z Pani życia i doświadczenia czy też życia bliskich bądź z historii zasłyszanych, zapożyczonych?


Bazą zawsze u mnie jest wyobraźnia. Na początku tworze akcje, ale im dłużej pracuje nad tekstem tym w nim więcej sprawdzanych, w różnych źródłach, detali i opisów. Zawsze słucham i zapisuje to co wydają mi się ciekawe, ale są to zazwyczaj pomysły niż całe historie, które ktoś mi opowiada. Wole przetwarzać rzeczywistość niż ją odtwarzać.

Mając taką możliwość, z jakim pisarzem chciałaby Pani znaleźć się na bezludnej wyspie i czy, a może jaką książkę wspólnie byście stworzyli?


Lubię pisać swoje własne opowieści, a do tego robić wszystko po swojemu, więc z drugim pisarzem raczej toczyłam bym niekończące się wojny. Ale miło było by spotkać na bezludnej wyspie: Jane Austen, Agathe Christie, Charlesa Dickensa, Karola Bunscha czy Joanne Chmielewską. Miałabym do nich wiele pytań, ale oczywiście takie spotkanie byłoby trudne, bo wszyscy już nie żyją.

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

Bardzo trudnym tworzywem. Czasem długo szukam takiego, które najlepiej by pasowało w ważnym zdaniu opowieści. Zgadzam się na tyranie słowa tylko dlatego że tylko dzięki nim mogę stworzyć opowieści, które jest dla mnie ważne.

Akcję osadziła Pani w zamku. Które polskie zamki wywarły na Pani wyrażenie i dlaczego?

Uwielbiam polskie zamki. Byłam w zamkach w Czorsztynie i Książu i oba bardzo mi się spodobał. Widziałam zamek w Malborku, Lublinie, ruiny ceglanych budowli w Toruniu. Byłam też w średniowiecznym obronnym miasteczku w Toskanii. Bardzo chce obejrzeć zamek Krzyżtopór, którego ruiny stoją koło miejscowości Ujazd. Co w nich lubię? Uwielbiam stare miejsca z ruinami, gdzie wiele się działo i z którymi związane jest wiele historii. W takich miejscach moja wyobraźnia rusza z kopyta.

Ania Wanna
Czy Pani będąc dzieckiem chciała zamieszkać w zamku i być księżniczką?


Zamki uwielbiam, ale nigdy nie chciałam być księżniczką. W dzieciństwie snułam wiele opowieści i marzeń, ale nie przypominam sobie by były o mnie jako księżniczce. Zawsze pociągały mnie przygody i dalekie podróże. Księżniczka raczej nie miewa przygód, tylko musi spełniać masę obowiązków i zawsze musi myśleć przede wszystkim o innych, zamiast o swoich marzeniach. Taki los nie wydaje mi się godny pozazdroszczenia. Jestem wolnym duchem.

Czy zdarza się Pani oceniać książki, ludzi i filmy "po okładce"?

Bardzo często kupuje książki, bo spodobała mi się okładka. Za to raczej nie oceniam ani ludzi, ani książek tak do razu, choć czasem czuje że coś mnie do nich przyciąga lub odpycha. Za to dopasowanie treści książki do jej okładki jest moim zdaniem bardzo ważna. Irytuje mnie kiedy nie dostaje w czasie czytania tego co mi obiecuje okładka. I z ludźmi mam trochę podobnie.

Kinga Grabowska
Mając możliwość cofnięcia się w czasie na jeden dzień, do jakiego zamku przeniosłaby się Pani i jak go spędziła?


Trudny wybór, kuszą mnie i zjawiskowo piękne zamki w Bawarii i zamki nad Loarą. Piękny jest również zamek w Mosznej. Najbardziej jednak chciałabym spenetrować na własną rękę zamek w Edynburgu, bo to przydało by się mi to do serii o magii w Szkocji, którą pisze. A wybrałabym taki dzień kiedy zamek byłby pusty i mogłabym robić na co tylko przyszłaby mi ochota.

Co sprawiło, że zdecydowała się Pani napisać tę książkę, co Panią zainspirowało do tego?

Mam w głowie masę opowieści. Ta opowieść powstała w czasie kiedy zalała mnie fala pomysłów na opowieści o młodych, upartych i ambitnych kobietach żyjących w epoce wiktoriańskiej. Założyłam że na przekór wszystkiemu i mimo że stawiałam przed bohaterkami różne przeszkody one się nie poddają i zawsze jakoś dają sobie radę. Baza tej konkretnej opowieści miała być typowa powieść gotycka, o tajemniczym domu i dziewczynie zamieszanej w podejrzane i mroczne rodzinne sekrety, którą oczywiście przerobiłam po swojemu. Scenerie zainspirował stary komediowy film, o zamku pełnym duchów o wiele mówiącym tytule „Zjawy” (angielski oryginalny tytuł to „High Spirits”) i pewna scena z niego, która mocno zakorzeniła mi się w mojej podświadomości, czekając na odpowiednią chwilę by się ujawnić.

Małgosia Xxookds
Gdyby mogła Pani spełnić swoje największe marzenie w zamian za wymazanie z pamięci najpiękniejszego wspomnienia, czy zdecydowałaby się Pani na taki krok? Jeżeli tak proszę zdradzić marzenie, które jest dla Pani tak ważne.


Tak, zdecydowałam bym się na to bez namysłu. Moje największe marzenie to poczuć się szczęśliwą. Tak naprawdę, w pełni i do końca. Dlatego też pisze i szukam swojego miejsca na ziemi. Dla mnie szczęście to szukanie wiedzy i równowagi, wewnętrznego spokoju. Mimo moich starań, ciągle mi coś umyka i stąd moje marzenie.

Jaki tytuł przeczytanej przez Panią książki najlepiej opisuje Pani życie?


Nie przeczytałam jeszcze takiej książki . Może byłby to wielki znak zapytania na całą okładkę?

Ewelinęa Eweluśka
Jak wpływają na Panią recenzje te pozytywne jak i negatywne?


Oczywiście każdy woli jak go chwalą, ale bardziej pomocne bywają krytyczne uwagi. Zazwyczaj czytając czyjaś opinie o mojej książce staram się wyłączyć emocje i na zimo przeanalizować uwagi i kwestie na które ktoś zwrócił uwagę podczas zagłębiania się w moją historię. Jeśli chodzi o krytykujące osoby, to abyśmy ich chcieli posłuchać musimy im ufać. Wiedzieć że ich opinie są szczere i naprawdę te osoby chcą nam pomoc. Na nielogiczne i wredne uwagi krytyczne reaguje zazwyczaj złośliwością. Co ciekawe, sama na własnej skórze, przekonałam się że najgorsze co można spotkać pisarza to brak recenzji i uwag. Bo to znaczy że tekst nie wywołuje żadnych reakcji w czytelnikach, a to zawsze jest zły znak.

Czy podjęłaby Pani wyzwanie (gdyby takowe napłynęło) aby napisała Pani powieść np. erotyczną albo thriller?

Tak, czemu nie. Choć nie wiem czy potrafiłabym napisać thriller. Ale kiedyś na pewno spróbuje. Powieść erotyczną mam w planach.

red_sonia
W chwili kiedy doprowadzi Pani swoje historie do końca czy całą sagę chciałaby Pani zobaczyć na wielkim ekranie? A może jako serial? Bierze Pani pod uwagę możliwość zekranizowania swojej powieści?


Tak! Tak i jeszcze raz tak. Byłabym wniebowzięta gdyby moje historie doczekały się ekranizacji. Może być to zarówno film jak i serial. Sama mam w planach tworzenie krótkich animacji z moimi bohaterami. Sama sztuka filmowa bardzo mnie pociąga.

mariola163
Czy jest jakiś temat, którego nigdy nie poruszyłaby Pani w swoich książkach? Jeśli tak to jaki to temat i dlaczego jest Pani względem niego "na kategoryczne nie".


Przemocy seksualnej, gwałtów i usprawiedliwiania psychopatycznie zachowujących się postaci. Rozumiem że niektórzy ludzie są chorzy, lub mają zaburzony system wartości i wydaje im się że agresja i przemoc jest normalnym sposobem reakcji, ale dla mnie taktowanie tego jako coś dopuszczalnego, zwykłego i „codziennego” czy akceptowalne jest nie do pomyślenia. Budzi to moją złość, z która jeszcze nie wiem co zrobię, może coś kiedyś jednak napisze by napiętnować takie zachowanie. Ale na pewno nie prędko bym to zrobiła.

Jeżeli miałby Pani poślubić bohatera jednej z Pani ulubionych książek, kto by to był i dlaczego?

Jestem wolnym duchem i przewrotną kobieta, więc moje pobudki do zamążpójścia były by troszkę nietypowe. Wyszłabym za podróżnika, który zabierałby mnie w dalekie podróże, zajmującego się wszystkim nudnymi detali, albo uroczego drania by zajść mu za skórę. Nazwiska ewentualnych ofiar nie wymieniam, przez grzeczność i litość.

IdęCośWszamać
Jaki jest Pani ulubiony deser?


Czekolada. Uwielbiam kakao i potrawy z nim w prawie każdej postaci. Lubię sprawdzać do czego jeszcze da się dodać kakao by wyszło coś przepysznego.

Jakie tematy podejmowane w Pani książkach poruszają Panią najbardziej?


Uwielbiam tajemnice i przygody. Motywy, które powtarzają się w moich opowieściach to: szukanie siebie, pokonywanie przeszkód i realizowanie swoich marzeń. Lubię jak w moich historiach się coś dzieję, rutyna mnie strasznie przygnębia. Stawiam też na odważne, uparte, czasem zwariowane bohaterki, które czegoś chcą od życia i nie dają się przekonać że lepiej siedzieć cicho, „nic” nie robiąc. Nad ciekawymi postaciami męskimi zazwyczaj muszę troszkę bardziej popracować. Lubię kiedy postacie w pozytywny sposób na siebie oddziaływają. Mogą się kłócić, czy sobie przeszkadzać, czy ze sobą rywalizować, byle coś dobrego z tego wynikło. 

Małgorzata R
Czy dużo zamków Pani zwiedziła aby napisać powieść?


Kilka ich było, ale niestety żaden w Kornwalii, Wali czy Szkocji. Ten który opisuje w książce nigdzie nie istnieje. Zamek rodu Griffithów, bez uprzedzenia, nagle pojawił się w mojej wyobraźni.

Gdyby Pani miała możliwość napisać książkę z innym autorem, to kto to by był i dlaczego?

Joanna Chmielewska w jednej ze swoich książek napisała że miała pomysł na historie sf, której nie napisała, bo nagabywani przez nią naukowcy nie mogli jej pomóc wymyślić „małego z dnem”. Bardzo chętnie pracowałbym przy tej historii i gnębiła naukowców z panią Joanna. Zrobiłabym to, bo uwielbiam książki pani Joanny i sf.

Ewelina Łukawska
Gdyby znalazła Pani wehikuł czasu i mogła cofnąć się do pewnego momentu swojego życia zrobiłaby to Pani?


Tak, ale… Nie wykorzystałabym wehikułu by się cofać w czasie, moja przeszłość była i minęła… raczej od razu sprawdziła bym jakie będą okoliczności mojej śmierci. Strasznie mnie co ciekawi. A znając datę swojej śmierci wiedziała bym jak wiele mam czasu by spełnić swoje wszystkie marzenia. No i skończyć pisać wszystkie historie.

Czego boi się Pani najbardziej?

Że nie uda mi się zrealizować moich planów. Że nie będę, z jakiś powodów, mogła tego co chcę zrobić.

Gosia
Czy chciałaby Pani zobaczyć ekranizację swojej powieści? A może ma Pani nawet już wytypowany zamek w którym rozgrywałaby się akcja lub aktorów, których chętnie by Pani widziała w głównych rolach?


Tak szczegółowo jeszcze nie myślałam o tym. I raczej byłabym za animacją niż za filmem z prawdziwym aktorami. W przypadku filmu z żywymi ludźmi na pewno dałabym szanse młodym lub nieznanym aktorom. Zamek Griffithów powoli obrasta w konkrety w mojej głowie, więc raczej musiałby być stworzony komputerowo.

Gdyby mogła się Pani zaprzyjaźnić z wybranym bohaterem literackim kogo by Pani wybrała?


Rumo z powieść Waltera Moers’a. Ponieważ to waleczny Wolpering, który ma masę przygód w pełnej zagrożeń Camonii, a takie rozrywki bardzo mnie pociągają.

Lidia F.
Z czym Pani kojarzy się jesień i czego nie może w niej zabraknąć?


Z liśćmi, i długimi spacerami w deszczu. Nie może mi zabraknąć ciepłego koca i gorącego rozgrzewającego napoju.

Bez jakiego przedmiotu nie wyobraża sobie Pani codzienności?

Jednego takiego przedmioty nie mam. Niestety mam większe potrzeby. Do funkcjonowania potrzebuje książek, w dużych ilościach. Papieru, w sporych ilościach, naostrzonego ołówka i piszącego długopisu. Czekolady i moich kosmetyków. Ziół i naturalnych suplementów diety. I komputera, bo moich bazgrołów nawet ja nie potrafię czasem rozczytać i muszę wszystko co odręcznie napisze szybko przepisać. A cała reszta to dla mnie w sumie nieistotne detale.

Wercia
Świat w przyszłości, jak go sobie Pani wyobraża? Czy zostanie zdominowany przez roboty, elektronikę itd?


Wolałabym by świat przyszłości był bardziej przyjazny, z dużymi obszarami zieleni gdzie nie ma ludzi, ale możliwe że czeka nas i kolejne pokolenia życie w zanieczyszczonym świecie pełnym szkodliwych dla żywych istot substancji. Mam nadzieje że nauka i technologie będą pomagać a nie unieszczęśliwiać ludzi, ale nigdy nic nie wiadomo. Co do dominacji przez roboty, to maszyny czy różne urządzenia bardzo ułatwiają nam wszystkim życie i większość ludzi bardzo na nich polega, ale da się bez nich funkcjonować i myślę że zawsze będą ludzie którzy wybiorą życie bez nich. Styl życia ciągle jeszcze zależy do nas samych i mam nadzieje że tak pozostanie.

Fantastyczna kraina w której chciałaby się Pani znaleźć, co by tam było i kogo by Pani spotkała?

Nie mam ulubionej fantastycznej krainy. Chyba najbliższa byłaby mi Camonia. I oczywiście wtedy spotkałabym zgromadzone tam potwory. Najbardziej marzą mi się podróże kosmiczne. Chętnie zwiedziłabym Księżyc, albo jakąkolwiek inną planetę. Nie jestem wybredna. Na Ziemi chętnie wybrałabym się pod powierzchnie morza by spenetrować jakiś Rów, na przykład Mariański, albo do ogromnej wielkiej jaskini. Pociągają mnie miejsce gdzie jeszcze nikogo nie było. Nie mam pojęcia kogo mogłabym tam spotkać, jestem otwarta na niespodzianki.

Nie potrafię wybierać. Wszystkie pytania zmusiły mnie do zastanowienie. Były ciekawe i inspirujące. Chętnie wszystkim pytającym podarowałabym moją książkę, bo jestem ciekawa jak byłby ich opinia o niej, ale ponieważ to niemożliwe dokonałam losowania i wybrana przez „los” została: Ania Wanna.



W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Ewie Kiniorskiej za niezwykle interesujący wywiad.

 Laureatce - serdecznie gratuluję i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,

Cyrysia

poniedziałek, 16 października 2017

WYNIKI KONKURSU: Bo we mnie jest SEKS 💑

Moi Drodzy,
 
 Czas ogłosić wyniki konkursu, w którym do wygrania były2 egzemplarze książki "Sex God" M.S. Force [recenzja: KLIK]
 
  Dziękuję wszystkim uczestnikom za tak liczny udział w konkursie. Nie przedłużając, przedstawiam dwójkę laureatów:

Gosia

Uważam, że ciągnięcie faceta na pierwszej randce do łóżka, bo może w ten sposób go przy sobie zatrzymam nie ma najmniejszego sensu! Nie na tym to polega, żeby łóżkiem zatrzymywać przy sobie drugą osobę! Ale też nie uważam, żeby była konieczność czekania z tym do nocy poślubnej!
Według mnie najlepszym rozwiązaniem jest to wypośrodkować! Iść z facetem do łóżka, kiedy jesteśmy pewni, że łączy nas uczucie, nie traktujemy się przedmiotowo, a nawet gdyby zdarzyło się poczęcie dziecka nie zostaniemy z tym same, a facet weźmie pełną odpowiedzialność za swoje czyny, bo w końcu on to dziecko spłodził!
Dlatego nie warto porywać się do łóżka z kimkolwiek i od razu! Wybierać należy świadomie i rozważnie, ale nie ma co sobie też odmawiać przyjemności, bo przecież wszystko jest dla ludzi jeżeli tylko potrafią z tego korzystać!

Zaczytana

Dla mnie dopasowanie charakterem jest zarówno ważne co fizyczne. Nie wyobrażam sobie być w związku bez czucia do drugiej osoby pociągu seksualnego. Nie mówię o tym, żeby uprawiać seks po tygodniu poznania partnera, lecz czekanie do ślubu może okazać się błędem. Ogromne rozczarowanie, w niby tak nie ważnych sprawach, jak łóżkowe, mogą być nawet powodem do rozpadu związku. Można starać się do siebie jak najbardziej dostosować, ale w momencie, gdy to nie wychodzi, partnerzy nawet mogą zrezygnować z tej sfery życiowej. Ta miłość się pewien sposób osłabia. A wtedy, niestety, nietrudna droga do zdrady, bo jesteśmy gatunkiem, który potrzebuje tej bliskości i zaspokojenia potrzeb.
 
 💦💦💦 
 
Gratuluję i proszę o kontakt mailowy wraz z danymi do wysyłki nagrody.

''Kącik zagubionych serc'' Magdalena Trubowicz [PATRONAT MEDIALNY]

Kącik zagubionych serc 
Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: wrzesień 2017
Ilość stron: 335
Ocena: 8+/10
Patronat medialny: 

  Kogo dosięgnie strzała kupidyna?

  Można by pomyśleć, że w erze portali społecznościowych i e-randek nikt już nie korzysta z usług biur matrymonialnych. A jednak!

  Wanda ma 42 lata i właśnie przyłapała swojego męża z kochanką. To już jej drugie małżeństwo, a przez ostatnie dwadzieścia lat tkwiła jako kura domowa i opiekunka prawie już 16-letniego syna.

  Trzeba powiedzieć dość! Czas na zmiany!

  Kobieta zaczyna pracę w biurze matrymonialnym „Kupidyn w spódnicy”, którego właścicielka niespodziewanie umiera, a Wandzie nie pozostaje nic innego tylko przejąć biuro. Nowa droga życia okaże się przekleństwem czy wybawieniem? Ile złamanych serc uda się jej naprawić? I czy ją samą dosięgnie strzała kupidyna?

  Pierwsza odsłona humorystycznej serii obyczajowej, przy której śmiać się będziecie do rozpuku roniąc przy tym niejedną łzę. [opis wydawcy]

  Magdalena Trubowicz – optymistka i marzycielka. Z wykształcenia magister inżynier logistyki, z zamiłowania twórca różnorakich form pisanych i zapalona kucharka. W 2001 roku laureatka nagrody za najlepszą recenzję programu TVP „Zwyczajni – niezwyczajni”. Mama dwóch uroczych urwisów – Sławka i Mirka. Żona, córka, siostra, przyjaciółka. Autorka czterech świetnie przyjętych powieści dla kobiet.​​Zawsze z głową pełną pomysłów.

   Twórczość autorki miałam okazję poznać podczas lektury ,,Drugie życie Matyldy i jej kontynuacji ,,Nie pytaj dlaczego''. Obie pozycje wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego kiedy dowiedziałam się, że nakładem wydawnictwa Czwarta Strona pojawi się ,,Kącik zagubionych serc'' - kolejne dzieło pani Magdaleny, moja radość nie miała granic. Aż w końcu z zapałem zabrałam się do czytania i… przepadłam z kretesem. Wprawdzie spodziewałam się świetnej lektury, ale nie przypuszczałam, że kapitalny wręcz humor tak mocno rozłoży mnie na łopatki. Jestem naprawdę mile zaskoczona.

  Poznajemy czterdziestodwuletnią Wandę Guzik, która przyłapuje swojego męża na zdradzie z dużo młodszą kochanką. Zrozpaczona kobieta postanawia odejść od wiarołomcy i zacząć wszystko od nowa. Tylko czy aby to dobra decyzja? Wszak do tej pory zajmowała się jedynie domem i synem Jakubem.

,,Dwadzieścia lat temu dałam się zamknąć w wygodnej klatce kury domowej i teraz byłam niczym więzień, który wychodzi po odsiedzeniu wyroku. Jedyna różnica jest taka, że on ma na karku mroczną przeszłość, a ja przeszłości nie mam wcale. Studia ukończone, dyplom leży w szufladzie od dwóch dekad, a potem tylko czarna dziura''.

    Jestem oczarowana tą książką. W takiej komediowej odsłonie jeszcze autorki nie znałam. Ale muszę przyznać, że sprawdza się w tym znakomicie, można by nawet rzec, że fenomenalnie. Nic tu nie jest mocno wydumane, przesadzone - wszystko jest takie, jak być powinno. Przenosimy się do dobrze nam znanej rzeczywistości ukazanej w lekkim przejaskrawieniu, w której przyjaźń i miłość ma wiele postaci i odcieni, a w głębi każdego człowieka kryją się takie same potrzeby, marzenia i tęsknoty. Wszystko po to, aby uświadomić nam, że nasza egzystencja wcale nie musi być czasem smutku, wypełnionym szarością dnia codziennego, niekiedy także bólem i cierpieniem. Przeciwnie. Każdą porażkę da się przekuć w zwycięstwo. Wystarczy tylko chcieć.

  Bezsprzecznym atutem powieści jest bez wątpienia główna bohaterka. Doskonale nakreślona wraz z pogłębionym rysem psychologicznym. Myślę, że każdy może odnaleźć w niej cząstkę siebie. Z jednej strony krucha, niepewna siebie i zagubiona, a z drugiej strony - empatyczna, życzliwa, szalenie pomysłowa i zawsze chętna do niesienia pomocy. Nie sposób jej nie lubić i nie kibicować w dążeniu do wyznaczonego celu. Również postacie drugoplanowe narysowane są wyraźną kreską, wnoszą powiew żartobliwości i oryginalności i znakomicie urozmaicają akcję. Największą sympatią zapałałam do szesnastoletniego syna Wandy. To złoty chłopak. Ma nie tylko dobre serce, ale i głowę na karku. Jego niebagatelna więź z matką to doskonały wzór do naśladowania. Polubiłam także wychowawcę Kuby - Grzegorza, który był niezwykle uroczy w swojej nieporadności w stosunku do swojego obiektu westchnień.

   W książce poruszono niezwykle istotny temat dotyczący poszukiwania partnera życiowego. W obecnych czasach znalezienie drugiej połówki często bywa trudne i czasochłonne. Wiele osób zwyczajnie się wstydzi zrobić milowy krok na drodze do swojego szczęścia. Dlatego też wolą korzystać z dobrodziejstw współczesnej techniki lub oddać się w ręce profesjonalistów. Tylko czy to ma sens i może przynieść pożądane efekty? Magdalena Trubowicz pokazuje, że każdy sposób na znalezienie miłości jest dobry. Portale randkowe, serwisy społecznościowe, Speed Dating lub biura matrymonialne. Wszystko jest lepsze od siedzenia w domu i czekania na wymarzonego księcia/księżniczkę z bajki. Ponieważ nigdy nie wiadomo gdzie trafi nas strzała Kupidyna.

   Nie brak również zgrabnie poprowadzonego wątku uczuciowego, aczkolwiek nie gra w tej historii pierwszych skrzypiec, lecz jest czymś w rodzaju miłego dodatku, idealnie współgrającego z treścią. W życiu Wandy pojawia się czarujący, przystojny mężczyzna, przy którym miękną jej kolana. W dodatku wszystko wskazuje na to, że odwzajemnia jej zainteresowanie. Czyżby czekał nas lukrowaty happy end? Nie tak prędko. Próżno tu szukać patosu i banału. Na jaw wychodzą pewne zaskakujące fakty, które kładą się cieniem na relacji między kochankami. Przygotujcie się na nie lada niespodziankę.

  Warsztat autorki uległ według mnie znacznej poprawie. Już wcześniej było bez zarzutów, ale teraz jest po prostu perfekt. Wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe, począwszy od lekkiego pióra, plastycznego języka, przez błyskotliwe dialogi, a skończywszy na wartkiej akcji okraszoną subtelnym, kabaretowym żartem. Cały czas coś się dzieje. Zabawne momenty mieszają się z dramatycznymi, a poważne z mniej istotnymi, zachowując przy tym właściwy balans i odpowiedni dystans. Generalnie pełna satysfakcja. Nie mogę już się doczekać kontynuacji!

Podsumowując:
  ,,Kącik zagubionych serc'' to pełnokrwista komedia pełna optymizmu i romantycznej aury. Śmieszy i wzrusza, rozczula i skłania do refleksji, i nade wszystko udowadnia, że nigdy nie jest za późno na nowy start. Wystarczy tylko wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać, a reszta jakoś się ułoży. Gorąco polecam. Na pewno się nie zawiedziecie.